O wystawie „Spotkania”
Postanowiłem podsumować 25 lat mojej pracy zawodowej nowym projektem fotograficznym. Uciekłem w ten sposób od rozterek, co wybrać z tych wszystkich setek tysięcy fotografii, które w różnych miejscach – czasopismach, albumach, a także na wystawach – były już przecież prezentowane.
Jubileusz to czas świętowania. Największa radość to możliwość dzielenia się z najbliższymi tym, co jako fotografowi w codziennej pracy sprawia mi najwięcej przyjemności – portretem. Portret uznawany jest za sztukę trudną, bo trzeba wydobyć w nim rysy ludzkiego charakteru, uchwycić ważny szczegół osobowości. Każdy człowiek ma swoją niepowtarzalną historię, doświadczenia i przeżycia, za którymi kryje się wiele emocji i uczuć. Fotograf decyduje, które z nich pokazać.
Dla mnie w fotografii najważniejsze jest światło, forma oraz przekazywana treść. W przypadku „Spotkań” w atelier tak ustawiałem lampy, aby moi bohaterowie nie tylko byli oświetleni pięknym światłem, ale by to światło wydobywało się z nich samych – z ich wnętrz, spojrzeń czy gestów. Komponując kadr w czerni i bieli zależało mi, aby przez ciekawą formę światłocieni mocniej uwypuklić to, co jest najważniejsze w fotografii, i to, co jest najpiękniejszą stroną człowieczeństwa.
Kiedyś fotografowie uwieczniali rzeczywistość, żeby pokazać innym, jak wygląda świat. Dziś znamy go już z milionów obrazów, a fotografie już nie służą pokazywaniu świata. Wykonywane dziś fotografie pokazują bardziej nas samych, naszą wrażliwość i nasze spojrzenie na rzeczywistość. Zależy mi, aby moje zdjęcia budziły emocje, wzruszały, były przedmiotem poszukiwań i własnych interpretacji. Każdy bowiem spojrzy na nie nieco inaczej, zrozumie po swojemu. To na tym właśnie polega bogactwo ulotnego, zamrożonego kadru.
Osoby prezentowane na wystawie to osoby, które były w jakiś sposób obecne na mojej drodze życia zawodowego. Zostawiły nie niej własny niepowtarzalny ślad. Teraz ponownie stanęły przed moim obiektywem, a ja je na nowo odkryłem. Podziwiam je. Mają takie umiejętności i talenty, których mi brakuje. Są zapewne doskonałym uzupełnieniem mnie samego. To mój wyraz szacunku. Realizując ten projekt, zdałem sobie sprawę, że jakaś cząstka mnie także jest w tych portretach.
Na tym fotografowania nie kończę. Cieszę się, że fotografia była i jest moją pasją życiową. Mam to szczęście, że praca sprawia mi przyjemności daje dużo satysfakcji. Nie pozwala także stać w miejscu, ale mobilizuje, by ciągle się rozwijać i doskonalić warsztat fotograficzny. Dlatego wciąż będę wychodził na spotkanie nowym ludziom, wyzwaniom. Szukał najlepszego światła.